Chilijski epizod między Boliwią i Argentyną

Kilkudniowy pobyt w San Pedro de Atacama był dla nas okresem odpoczynku i poznawania lokalnej kultury. A wszystko to dzięki temu, że czas spędzaliśmy z ludźmi, których spotkaliśmy jeszcze w Boliwii. Jeden z nich (Max) to Chilijczyk z krwi i kości, mieszkaniec San Pedro. Oferuje nam jedną noc u siebie Czytaj dalej →

Dzienniki boliwijskie VIII. Salar de Uyuni

Społeczność osób podróżujących jest niesamowita. Poza dzieleniem się opiniami na różnych portalach czy udostępnianiu swoich mieszkań obcym osobom ma ona niezwykłą umiejętność łączenia się w grupy.  Przypadkowe i kompletnie obce sobie osoby z różnych zakątków poznają się na końcu świata, by wspólnie przeżywać emocje związane z podróżowaniem. Naszą ekipę stworzyliśmy Czytaj dalej →

Dzienniki boliwijskie VI. Sucre

Sucre to jedno z najładniejszych miast Boliwii, wpisane na listę dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Władze skrupulatnie pilnują, by miasto nie zatraciło swojego uroku, stąd restrykcje odnośnie wysokości budynków, a nawet ich białego koloru. Mimo iż siedzibą władzy ustawodawczej i wykonawczej jest La Paz, to właśnie Sucre jest stolicą kraju oraz siedzibą Czytaj dalej →

Dzienniki boliwijskie VII. Potosi

Historia Potosi nieodłącznie powiązana jest z wydobywanym tam srebrem z góry Cerro Rico. W czasach kolonialnych miasto było motorem napędowym hiszpańskiej gospodarki, dziś poza wydobyciem cennego minerału stało się ważnym punktem na mapie większości turystów zwiedzających Boliwię. W czasach świetności w Potosi dosłownie srano srebrem. Jak to możliwe? To proste: Czytaj dalej →

Dzienniki boliwijskie IV. Tiwanaku

W trakcie naszego pobytu w La Paz zdecydowaliśmy się na zwiedzenie Tiwanaku. Miejsce zafascynowało nas na tyle, że postanowiliśmy poświęcić mu osobny wpis. Obecni niewiele wiemy o ludności, która zbudowała to słynne miejsce. Wiadomo, że zamieszkiwali rejony położone nad Jeziorem Titicaca, a archeologowie zgadzają się co do tego, że ich Czytaj dalej →

Dzienniki boliwijskie III. W drodze do La Paz

„No, no, a La Paz hoy mejor no, que hay un bloqueo en la calle” czyli „Dzisiaj do La Paz lepiej nie jechać, na ulicach są blokady”. Tak wita nas rano recepcjonistka naszego hostelu w Copacabanie. Ale nigdzie tak się nie doinformujesz, jak na ulicy. Wychodzimy na miasto i zaczynamy Czytaj dalej →