Nasze 3 dni w Buenos Aires

Tango, pyszne steki, światowej klasy street art. Kolorowa zabudowa, targ antyków oraz liczne zabytki. Papież Franciszek, Diego Maradona oraz Evita Peron. W Buenos Aires każdy znajdzie coś dla siebie.

Hostele backpackerskie to raj dla podróżników. Z jednej strony fajna atmosfera, z drugiej, okazja do wymiany poglądów na temat odwiedzonych wcześniej miejsc. W jednym z takich hosteli poznaliśmy przeuroczego Amerykanina, który podobnie jak my rzucił pracę i ruszył w świat. Trasy mieliśmy trochę inne, chłopak jednak był już w Buenos, postanowiliśmy więc zasięgnąć porad odnośnie tego miasta.

04868

– Hmmm… I think you should go to the cementary. I think you will love it. (Powinniście zobaczyć cmentarz, na pewno się Wam spodoba).

Ciężko oddać na papierze sposób, w jaki nasz kolega zaakcentował słowa „you will love it”, w każdym razie hasło to stało się myślą przewodnią całej naszej tułaczki po Buenos.

Nasz pierwszy dzień w stolicy Argentyny zbiegł się z dwoma wydarzeniami. Pierwsze: bicie rekordu Guinnessa na najdłuższą pizzę świata (niestety, nie załapaliśmy się, o wszystkim opowiedział nam post faktum jakiś taksówkarz…) oraz odbywający się co niedzielę targ antyków, ciągnący się przez kilka przecznic San Telmo. Kupisz tu wszystko: od płyt winylowych, przez lalki Barbie, po inne mniej lub bardziej praktyczne rupiecie. To był właśnie pierwszy cel naszej wędrówki.

DCIM102GOPRO

San Telmo to jednak przede wszystkim tango. Zdaniem wielu taniec ten narodził się właśnie w Buenos w drugiej połowie XIX w., kiedy tysiące imigrantów z Europy przybyło do Argentyny w poszukiwaniu fortuny. Tutaj zabawiali się w domach publicznych, tańcząc z kelnerkami lub kobietami lekkich obyczajów, a ich taniec wyrażał z jednej strony pożądanie, z drugiej tęsknotę za pozostawionymi za oceanem ukochanymi. Oczywiście, z czasem tango „ucywilizowało” i rozpowszechniło się na całym świecie, jednak do dziś zachowało swój zmysłowy charakter.

Gdzie obejrzeć pokaz tanga? W Buenos nie ma problemów ze znalezieniem profesjonalnych pokazów, jednak żeby poczuć jego prawdziwy klimat najlepiej przejść się po San Telmo i podziwiać występy ulicznych artystów. Poziom jest zróżnicowany, jednak ma to swój urok, czasem zobaczysz 90-letniego faceta tańczącego z młodą dziewczyną, czasem szalejące dzieciaki. Przy odrobinie szczęścia załapiesz się też na darmową lekcję;-).

04831

W ogóle na San Telmo najlepiej zaplanować cały dzień i za niczym nie biec. Dzielnica ta ma iście awangardowy klimat, wieczorem odbywają się tu liczne pokazy ulicznych artystów, wśród których odnajdziemy nie tylko mistrzów tańca, ale też lokalne kapele, pantomimy i wiele innych.

DCIM102GOPRO

Jakby tego było mało, to właśnie tutaj jedliśmy jednego z najlepszych steków w naszym życiu:-).

Dzień drugi rozpoczęliśmy od wizyty w La Boca, portowej dzielnicy Buenos Aires. Poza siedzibą klubu Boca Juniors miejsce to słynie ze swojej kolorowej zabudowy, którą zawdzięcza emigrantom włoskim, którzy ubarwiali swoje domy farbami pozostałymi z malowania statków. Niestety, La Boca to też wysoki poziom przestępczości. Już na przystanku autobusowym pod naszym hostelem zaczepiła nas starsza pani i dowiedziawszy się, że zmierzamy w stronę La Boca, udzieliła nam wskazówki:

– Czy ten łańcuszek jest złoty?

– Nie.

– A zależy Ci na nim?

– Noooo, chyba tak…

– To go zdejmij moje dziecko.

Zresztą, zwiedzanie La Boca ogranicza się do krótkiego spaceru wzdłuż wybrzeża, okolic ulicy El Caminito oraz stadionu La Bombonera. Tam na każdym rogu spotkasz policję, więc możesz bez obaw wyjąć swój aparat. Oddalanie się od tych miejsc przeznaczone jest tylko dla wielbicieli mocniejszych wrażeń. My nie skorzystaliśmy.

048720488904859

W drugiej części dnia postanowiliśmy wybrać się na spacer szlakiem street art. Pozwoliło nam to nie tylko podziwiać murale znanych artystów, ale też zobaczyć mniej turystyczną część Buenos. Polecamy!

Ostatni dzień poświęciliśmy na Centrum, Palermo oraz Recoletę. Oczywiście, ta ostatnia dzielnica miała być wisienką na torcie (you will love it:-)).

Centrum Buenos przypomina trochę Europę. Po raz pierwszy będąc w Ameryce Południowej poczuliśmy się niemal jak w domu. Zabudowa, ludzie, ich ubiór i zachowanie, wszystko to przywodziło nam na myśl typową europejską metropolię. Główne miejsca na mapie turystycznej także brzmią znajomo: katedra, muzeum, plac, pomnik. Jednak nawet tutaj widać pewne różnice;-).

DCIM102GOPRO

W ogóle naszym ulubionym miejscem odwiedzonym tego dnia była… księgarnia. El Ateneo w wielu rankingach uznawany jest za jeden z najpiękniejszych tego typu sklepów na świecie i trudno się z tym nie zgodzić, zresztą, zobaczcie sami.

DCIM102GOPRO

Na koniec gwóźdź programu: Cementerio de la Recoleta. Można tu spędzić godzinę, można cały dzień. Każdy grób to osobne dzieło sztuki, mamy tu mauzolea, kapliczki czy też statuy w najróżniejszych stylach. Główną „atrakcją” i obowiązkowym punktem programu jest wizyta na grobie Evity Peron, jednej z najbardziej uwielbianych osób w Argentynie. Była drugą żoną prezydenta Juana Perona, w swojej działalności politycznej skupiała się na pomocy robotnikom i ludziom ubogim, walczyła też o prawa kobiet. Zmarła młodo, w wieku 33 lat, jednak ludzie cały czas noszą ją w swych sercach.

04985collage recoleta04953-2

Czy ktoś może równać się z Evitą w kategorii uwielbienia ze strony Argentyńczyków? Jest takich dwóch panów, którzy będą na Was spoglądać zewsząd: plakat w restauracji, naklejka w autobusie, figurka przed sklepem. Oto i oni, chyba nie trzeba przedstawiać:-).

collage diego

Buenos Aires to jedno z tych miejsc, w których naprawdę można się zakochać. Jest jednak jeden warunek: nie możesz przyjechać tu w celu odhaczania kolejnych zabytków. Zamiast tego warto powoli odkrywać poszczególne dzielnice i zatapiać się w ich klimat, spacerując wąskimi uliczkami, tańcząc tango, rozmawiając z mieszkańcami o tym czy Messi jest lepszy od Maradony. Dopiero wówczas w pełni zrozumiesz i docenisz niezwykłość Buenos!

  • http://www.amusedobserver.com/en Amused Observer

    Ja bym zaczęła ten wpis w ten sposób: „Pyszne steki, tango…”
    bo dla mnie steki były jednak najważniejsze 😀

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Też jechałem z tym nastawieniem do Argentyny, steki jadłem codziennie, aż w końcu się przejadłem, może dlatego zamieniłem kolejność;-).

  • http://zamiedzaidalej.blogspot.com Szymon Król/Za miedzą i dalej

    Buenos Aires wygląda trochę jak połączenie Krakowa, Neapolu i Moskwy 😀 bardzo ciekawe miasto! Muszę zacząć myśleć o tamtych rewirach, wcześniej mnie prawie w ogóle tam nie ciągnęło (chyba, że do Patagonii) 😉

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Naszym głównym celem w Argentynie była Patagonia, ale Buenos też jest super, bez wątpienia warto tam spędzić parę dni;-).

  • http://stohistorii.pl STO historii

    Cudowny klimat! Nie dość, że są starocie, jest kolorowo, ciekawe dzielnice, to jeszcze STEJKI 😀 Chyba na nich za bardzo się skupiłam, bo burczy mi w brzuchu :)

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Taaaaaak, steki argentyńskie to jest to, równie dobre jadłem chyba tylko w Toskanii;-).

  • http://www.hamaklife.com/ Hamak Life

    Rada pani bezcenna! 😉 Ja na przykład dowiedziałam się, co prawda w Malezji, ale od Chilijki, że w Santiago absolutnie nie mogę używać maps me na ulicy, a w metrze to nawet wyciągać ifona! W Buenos jak już tam dotrę, to będę się nieśpiesznie przechadzać wśród tancerzy, a zabytki to ja w ogóle średnio lubię – wolę ludzi i vibe :)

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      To Buenos na pewno przypadnie Ci do gustu:-)! Uważać na siebie trzeba wszędzie i, przede wszystkim, słuchać rad lokalsów i wszystko powinno być dobrze:-).

  • http://www.nadiavstheworld.com/ Nadia vs. the World

    Ach, co z klimat na tych ulicach. Taniec, muzyka….! Pięknie :)

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Dziękujemy i zachęcamy do odwiedzenia Buenos:-)!

  • Kamil Włodarczyk

    Niesamowite <3 Macie jakieś doświadczenia związane z biurami podróży w temacie Argentyny?

    • Jonathan Milewicz

      Trochę tego jest. Byłem z biurem i na własną rękę. Szczerze, z biurem zobaczyłem więcej i było mniej stresu związanego z wyjazdem

      • Kamil Włodarczyk

        A z jakim biurem pojechałeś? Mnie tak fascynuje ten kraj, że najpewniej w tym roku tam pojadę.

        • Jonathan Milewicz

          Agatur z Buenos Aires. To biuro podróży prowadzone przez Panią Ewę z Polski. Obecność samej właścicielki lub jej współpracowników na miejscu może dużo pomóc.

          • Kamil Włodarczyk

            Dzięki za info o tym biurze. A czy wiesz jak to jest u nich z dopasowaniem programu? Najbardziej chciałbym zobaczyć Iguazu, Patagonię i Lodowce. Właśnie w ofertach dużych biur programów praktycznie nie można zmienić.

          • Karolina Jakubowska

            Taaaaaaak! 😀 Też polecam Agatur. Tak dla jasności mówimy o tym biurze? http://agaturviajes.com.ar/

          • Jonathan Milewicz

            Właśnie o tym. Mają jeszcze profil na FB gdybyście byli zainteresowali. Ja polecam. https://www.facebook.com/biuroagatur/

          • Kamil Włodarczyk

            Dziękuję kochani za wszelkie porady. Swoją drogą jakie są Wasze ulubione miejsca w Argentynie? 😉

          • Karolina Jakubowska

            Ja kocham cały kraj bez wyjątku <3 Niesamowity klimat, z resztą wszystko opisane jest we wpisie powyżej :)

          • Jonathan Milewicz

            U mnie też nie ma wyjątków – wszystko jest warte odwiedzenia :)