Franz Jozef – lodowiec w otoczeniu lasu deszczowego

Czas spędzony w Nowej Zelandii wspominamy głównie przez pryzmat Kiwi Experience. Podróżując backpackerskim busem nie sposób uciec od wysokiej dawki adrenaliny, my zdecydowaliśmy się na skok na bungy, rafting oraz skydiving. Jednak kraj ten to przede wszystkim piękno krajobrazu, o czym nieraz mogliśmy się przekonać. Franz Josef to jeden z najpopularniejszych lodowców Czytaj dalej →

Z wizytą w Mordorze

Taupo uznawane jest za adrenalinową stolicę Wyspy Północnej Nowej Zelandii i bez wątpienia zasługuje na swoją reputację, zresztą, sami się o tym przekonaliśmy. Warto się tu jednak zatrzymać na nieco dłużej, atrakcji na pewno nie zabraknie! Taupo to niewielkie miasteczko położone nad jeziorem o tej samej nazwie. Żeby było ciekawiej, Czytaj dalej →

Park Narodowy Abel Tasman: przewodnik #2

Łagodny klimat, złote plaże, krystalicznie czysta woda, a do tego wiele nietypowych formacji skalnych oraz gęsty las – wszystko to znajdziecie w Parku Narodowym Abel Tasman, jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc Nowej Zelandii. Zgodnie z obietnicą w drugiej części naszego przewodnika przedstawiamy listę naszych ulubionych miejsc tego zakątka świata. Startujemy! Czytaj dalej →

Park Narodowy Abel Tasman: przewodnik #1

Zazwyczaj trekking kojarzy nam się z górami, sporym wysiłkiem, znoszeniem kaprysów natury. To jednak tylko stereotyp! Będąc w Nowej Zelandii znajdziesz trasy, które na upartego pokonasz nawet w japonkach, a widoki będą równie piękne! Park Narodowy Abel Tasman położony jest na północnym krańcu Wyspy Południowej Nowej Zelandii. Skąd nazwa? Abel Czytaj dalej →

Christchurch: człowiek kontra natura

Każdy kij ma dwa końce – wiedzą o tym mieszkańcy Nowej Zelandii. Swojemu położeniu zawdzięczają piękne krajobrazy, co przyczynia się do rozwoju turystyki, z drugiej strony, natura potrafi być wyjątkowo kapryśna. Doświadczają tego na własnej skórze mieszkańcy Christchurch. Nowa Zelandia położona jest na styku dwóch płyt tektonicznych: pacyficznej i australijskiej. Czytaj dalej →

Skok ze 134 metrów. Nevis Bungy w Nowej Zelandii

Miałam za sobą 3 nieprzespane noce. Dłonie tak mi się pociły, że wszystko mi się z nich wyślizgiwało. Nie pamiętam, żebym czerpała jakąkolwiek radość z jedzenia. Spacer po otaczających Queenstown wzgórzach i odwiedzenie Fiordlandu pamiętam jak przez mgłę. Przeklinałam samą siebie. Wiedziałam, że towarzyszący mi stres sama sobie zafundowałam. Tak Czytaj dalej →