Tasmańskie wspomnienia: 6 dni w 4 min 41 s

Ostatnich kilka wpisów to nasza relacja z trekkingu w Parku Narodowym Abel Tasman. Miejsce nieziemskie. Park obejmuje piękne oceaniczne plaże i niesamowite wzgórza porośnięte soczyście zielonym buszem. Po prostu WOW! Spędziliśmy tam w pełnym błogostanie 6 dni. Były też cięższe momenty, słońce nieźle przygrzewało, ale cały szlak to dla nas Czytaj dalej →

Tasmańskie wspomnienia: dzień 5 i 6

Ostatnie dwa dni trekkingu minęły nam w podobnym klimacie co poprzednie:). Różnica vs poprzednie dni była taka, że w południowej części parku plaże i zatoczki oglądasz częściej ze wzgórz, rzadziej idziesz wzdłuż oceanu. Ale i tak było pięknie:). Przedostatniego dnia wstaliśmy o 5:00 na wschód słońca. Na plaży wykonaliśmy telefony Czytaj dalej →

Tasmańskie wspomnienia: dzień 4

Nie zaprzeczycie chyba, że miejsce na spędzenie Wigilii wybraliśmy sobie nie najgorsze: Bark Bay to nasz cel czwartego dnia trekkingu. Mieliśmy do przejścia tylko 4 godziny. Momentami było ciężko, kiedy podchodziliśmy pod jedno ze wzgórz w pełnym słońcu. Patelnia okrutna, pot lał się z nas strumieniami. Zatoka Bark jest po Czytaj dalej →

Tasmańskie wspomnienia: dzień 3

Po dwóch nocach w chatce Whariwharangi zaczęliśmy trekking na południe. Cel na 3 dzień pobytu w Parku Narodowym Abel Tasman to Awaroa Bay. Nie mogliśmy za to powstrzymać się, żeby nie zrobić sobie dłuższego postoju na plaży. Tym razem wybór padł na Anapai Bay, przez którą przechodziliśmy dwa dni wcześniej Czytaj dalej →

Tasmańskie wspomnienia: dzień 2

Musimy przyznać, że nieźle zaplanowaliśmy sobie ten trekking. Mistrzostwo planu polega na tym, że w chatce Whariwharangi zarezerwowaliśmy dwie zamiast jednej nocy:) Efekt – jeden cały dzień mogliśmy spędzić wylegując się na plaży:). Alternatywnie mogliśmy zrobić sobie spacer na Gibbs Hill, ale przy niebie bez ani jednej chmurki nie zrobiliśmy Czytaj dalej →

Tasmańskie wspomnienia: dzień 1

Baśka: I jak? Michał: Będzie padać:( Baśka: O fuck!!! Ale cały tydzień, na pewno dobrze sprawdzasz? Michał: Niestety tak… W Patagonii sprawdzanie pogody nie miało sensu. Tam po prostu szliśmy na szlak i byliśmy wdzięczni za słońce lub mieliśmy kolejny dzień z cyklu „damy radę”:). Inaczej sprawy wyglądają, kiedy jesteś Czytaj dalej →