Tasmańskie wspomnienia: dzień 1

Baśka: I jak?

Michał: Będzie padać:(

Baśka: O fuck!!! Ale cały tydzień, na pewno dobrze sprawdzasz?

Michał: Niestety tak…

W Patagonii sprawdzanie pogody nie miało sensu. Tam po prostu szliśmy na szlak i byliśmy wdzięczni za słońce lub mieliśmy kolejny dzień z cyklu „damy radę”:).

Inaczej sprawy wyglądają, kiedy jesteś w Nowej Zelandii i planujesz 6-dniowy trekking wzdłuż brzegu oceanu. Abel Tasman Coast Track (Szlak Wybrzeża Abel Tasman) zarezerwowaliśmy jeszcze przed wyjazdem w podróż. Jest to jeden z tzw. Wielkich Szlaków Nowej Zelandii. Ciągnie się wzdłuż oceanu na terenie Parku Narodowego Abel Tasman, z piękną naturą, zielonym buszem i bajecznymi plażami.

Tasmańskie wspomnienia: dzień 1

Pogodowo zapowiadało się jak powyżej, ale na szczęście pogoda w Nowej Zelandii jest ciężka do przewidzenia. Sprawdziliśmy prognozę na kilka dni przed trekkingiem, ale już w dniu wyruszenia na szlak słonecznych dni miało być w sumie 3.

Za nami pierwszy dzień. Cokolwiek nie wydarzy się przez kolejne, satysfakcję mamy ogromną. Ocean, słońce, dużo słońca:), plaże, ciepły wiatr, my i kilka innych osób na szlaku. Tym razem zdecydowaliśmy się na noclegi w chatkach, więc odeszło nam noszenie namiotu. Nasze plecy to odczuły:).

asmańskie wspomnienia: dzień 1

Pierwszy dzień trekkingu zaczął i skończył się idealne. Początek dnia to 2-godzinna przeprawa łódką z Kaiteriteri do Totaranui. Następnie lądem wzdłuż plaż przedostaliśmy się na północ, najpierw do Separation Point, a potem do miejsca Whariwharangi, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg w chatce.

Tasmańskie wspomnienia: dzień 1

Chatka w środku przypomina nam trochę domki letniskowe znad polskiego morza, takie „trójkątne”. Może w niej przenocować maksymalnie 20 osób, nie ma elektryczności. Jest bardzo swojsko i klimatyczne. Zarządza nią 62-letnia strażniczka parku (wygląda na max 50 lat).

Po dojściu na miejsce na kolację oczywiście kluchy, szynka, po marchewce, na deser po batoniku:). Potem łapiemy ostanie promienie słońca wylegując się na trawce. Ukoronowaniem dnia był zimny prysznic i miła rozmowa ze strażniczką. Była bardzo ciekawa Polski, a my ją dopytaliśmy o wielkie meduzy, jakie widzieliśmy na szlaku tuż przy brzegu. Podobno niegroźne.

asmańskie wspomnienia: dzień 1

Kolejny dzień pozytywnych wrażeń za nami.

  • http://www.thisnext.com/by/adamfbajon/ Adam

    Niczego sobie :)

    • http://ponioslonas.pl Baśka

      Dzięki:-)