Z wizytą w Mordorze

Taupo uznawane jest za adrenalinową stolicę Wyspy Północnej Nowej Zelandii i bez wątpienia zasługuje na swoją reputację, zresztą, sami się o tym przekonaliśmy. Warto się tu jednak zatrzymać na nieco dłużej, atrakcji na pewno nie zabraknie!

Taupo to niewielkie miasteczko położone nad jeziorem o tej samej nazwie. Żeby było ciekawiej, tak naprawdę jest to kaldera powstała po wybuchu wulkanu jakieś 26 tysięcy lat temu. Była to najsilniejsza erupcja ostatnich 70 tysięcy lat o najwyższym możliwym indeksie eksplozywności (VEI=8). Po raz ostatni wulkan wybuchł  około 186 roku przed naszą erą (VEI=7), wówczas wystrzelił w powietrze ~120 km3 (!!!) materiału, który zakrył niebo od Rzymu po Chiny.

IMG_6394IMG_6308

Nie stanowi to problemu dla mieszkańców miasta. Wulkan nie wybucha za często, a to co po sobie pozostawił procentuje w dniu dzisiejszym. Przybywający tu turyści z radością wybiorą się na jet boating po rzece Waikato (położona częściowo w kanionie, po drodze podpłyniecie do wodospadu), ewentualnie na spokojny rejs po jeziorze lub spa. Oczywiście, jest też skydiving (dużo tańszy niż np. w Queenstown, a widoki pierwsza klasa) i wiele innych atrakcji.

IMG_5802

Nasza przygoda w Taupo zaczęła się muzykalnie. Wylądowaliśmy na couchsurfingu u 3 chłopaków, którzy całe dni grali na gitarach i śpiewali, przy okazji zachęcając do dołączenia innych. W przerwach zabierali nas do pobliskich gorących źródeł (co ciekawe, dowiedzieli się o nich od innych turystów:-)), a także pokazali trochę miasta.

DCIM103GOPRO

Z ciekawostek, wybraliśmy się z jednym z nich na mszę do kościoła i było to doświadczenie zupełnie inne od tego, do czego przyzwyczailiśmy się w Polsce. Msza zaczęła się od… koncertu! Do tego nie na organach! Na scenie zobaczyliśmy perkusję, gitary, mikrofony i wzmacniacze, po chwili pojawiła się kapela i zaczęła grać coś na kształt chrześcijańskiego rocka! Przewidziano też karaoke dla wiernych – przynajmniej wiemy, dlaczego nasz couchsurfer wybrał właśnie to miejsca. Następnie krótkie kazanie, znowu śpiew, a na koniec niespodzianka – osoby będące w kościele po raz pierwszy dostają darmową kawę. Był chrześcijański rock, musiał być też chrześcijański marketing:-)!

Wizyta u naszych couchsurferów była przyjemną odmianą od życia backpackersa, przerwą w rozmowach o tym gdzie jedziesz, co chcesz zobaczyć, co sądzisz o tym czy o tamtym. Zamiast tego śpiewanie, granie w karty, wspólne gotowanie oraz wizyty w gorących źródłach. Jedyny minus – brak wifi. Mimo iż chłopaki mieszkali w Taupo na stałe, korzystali z Internetu w pobliskim Burger Kingu. Szkoda, że nie było go w Domino’s Pizza, w której regularnie się stołowaliśmy (pizza za 4.99 NZD = niecałe 15 PLN!).

DCIM103GOPRO

Ale nie przyjechaliśmy do Taupo, by się tylko lenić. Jako że po skydivingu ciągle nam było mało, zdecydowaliśmy zabawić się we Frodo i odwiedzić Mordor, w świecie realnym znany jako Park Narodowy Tongariro. Jeśli macie więcej czasu, można wybrać się tu na kilkudniowy trekking, jeśli nie, warto poświęcić 1 dzień na Tongariro Alpine Crossing, uważane za najlepszy jednodniowy trekking Nowej Zelandii.

IMG_6035IMG_5943IMG_5922

Tongariro Alpine Crossing to przede wszystkim wulkany, jeziorka oraz nieziemskie krajobrazy. Szlak nie jest szczególnie trudny, 19,4 km pokonaliśmy w około 7 godzin, a nie forsowaliśmy tempa. Pamiętajcie, że trekking nie kończy się w tym samym miejscu, w którym się zaczyna, w związku z tym trzeba zawczasu pomyśleć o transporcie. Jako że nie mieliśmy wynajętego auta, zdecydowaliśmy się skorzystać z usług jednej z firm w Taupo, dzięki czemu problem mieliśmy z głowy.

DCIM103GOPROIMG_5904IMG_6150

Bez względu na rodzaj transportu, planując trekking warto założyć pewną rezerwę czasową. Ze względu na pogodę szlak często jest zamykany, a czasem po prostu nic nie widać. W naszym przypadku złe warunki utrzymywały się przez kilka dni przed naszym przyjazdem, w związku z czym kiedy wreszcie nadszedł słoneczny dzień popyt zdecydowanie przewyższył podaż i część turystów musiała obejść się smakiem. Nam udało się wsiąść w pierwszy autobus, a w parku przywitały nas takie oto widoki.

IMG_5872

Trekking rozpoczęliśmy w Mangatepopo (ponoć w tę stronę łatwiej) razem z setkami innych osób. Pierwsza część szlaku to spacer po stosunkowo płaskim terenie, więc tutaj wszystko idzie w miarę płynnie. Tak naprawdę pierwszą i zarazem największą przeszkodę napotkaliśmy chwilę później, kiedy to w czasie godziny pokonaliśmy ~340 metrów wysokości idąc po… schodach. Witamy w Nowej Zelandii!

IMG_5896IMG_5948IMG_5996

Jeśli po tej wspinaczce czujesz moc, możesz zdecydować się na wejście na Mount Ngauruhoe (znane też jako Mount Doom:-)), co zajmuje dodatkowe 3 godziny. Droga na szczyt wulkanu jest dość stroma i nieoznakowana, tak więc mierzcie siły na zamiary. Jeśli nie zdecydujecie się na to wyzwanie, idziecie dalej, podziwiając po drodze kratery oraz jeziorka. Możecie też zaatakować inny szczyt, Mount Tongariro – podejście dużo łatwiejsze, a widoki pierwsza klasa.

Oryginał przerob (24)IMG_6060IMG_6113

Mała refleksja: Nowozelandczycy często przesadzają w kwestii bezpieczeństwa, w związku z czym ich ostrzeżenia na ogół braliśmy z przymrużeniem oka. Pod jednym względem mieli jednak rację. Pogoda w Tongariro potrafi zmienić się z minuty na minutę. W naszym przypadku w pewnym momencie całość krajobrazu zasłoniła mgła, widoczność spadła do kilku metrów i tak musieliśmy iść przez ponad godzinę. Na szczęście znajdowaliśmy się wtedy na relatywnie płaskim terenie, więc obyło się bez stresu. Ostatnim punktem programu była chatka Ketetahi, gdzie zjedliśmy kanapki i spokojnie podziwialiśmy otaczającą nas naturę.

IMG_6251

Pomimo iż Tongariro Alpine Crossing nie wygląda na szczególnie trudny szlak (może poza Mount Ngauruhoe), nie można go lekceważyć. Przed wyruszeniem koniecznie zapoznajcie się ze stroną Department of Conservation i odpowiednio się przygotujcie.

Taupo to bez wątpienia jedno z najmilej wspominanych przez nas miast naszej podróży dookoła świata. Większość ludzi spędza tu tylko 1 lub 2 dni, my spędziliśmy 4, a tak naprawdę moglibyśmy zostać znacznie dłużej, bez względu na to, czy zafundowalibyśmy sobie następną dawkę adrenaliny, czy też spędzili kolejne leniwe dni z naszymi couchsurferami.

  • http://www.dalekoniedaleko.pl Daleko niedaleko

    Tongariro – w życiu nie słyszałam o tym miejscu, a widzę, że jest tam bajecznie! Dzięki za inspirację :)
    A karaoke dla wiernych mnie rozwaliło 😀

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Jest bajecznie i bez wątpienia warto się wybrać, najlepiej w niedzielę, to od razu zahaczysz o karaoke;-).

  • http://balkanyrudej.pl/ balkanyrudej

    Tak – chciałabym odwiedzić Mordor.
    Tak – chętnie bym tam zabłądziła.
    I tak – choruję na Nową Zelandię 😉

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Na szczęście jest na to lekarstwo;-).

  • http://wolnymkrokiem.pl Agnieszka Ilnicka

    Jak tam wspaniale! Eh, Nowa Zelandia to chyba wielkie marzenie każdego.. Zazdroszczę :)

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Dzięki:-)! Życzymy szybkiego spełnienia Twojego marzenia;-)!

  • Magdalena N.

    Kto by nie chciał tam pojechać. Ja chętnie :)

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Warto:-)!

  • http://poszli-pojechali.pl/ Tatiana || Poszli-Pojechali

    Od niektórych zdjęć ciężko oderwać oczy. Wyobrażam sobie, jak pięknie tam musi być w rzeczywistości!

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Jest pięknie, naprawdę warto się tam wybrać;-).

      • http://poszli-pojechali.pl/ Tatiana || Poszli-Pojechali

        Może kiedyś. Niestety bilety nawet w last minute i super promocji do najtańszych nie należą :)

        • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

          No niestety, jest to drugi koniec świata, różnica czasowa wynosi równe 12 godzin;). Z tego co pamiętam to z Azji lata tam tania linia Jetstar, może udałoby Ci się w ten sposób coś upolować;). Powodzenia!