10 rzeczy, po których poznasz, że nie jesteś już na urlopie

Dziś trochę o podróżowaniu z delikatnym przymrużeniem oka. Często w czasie wyprawy dookoła świata porównywaliśmy nasze doświadczenia z czasami, kiedy wyjeżdżaliśmy na krótsze urlopy. Nasze przemyślenia były czasem głębsze, czasem płytsze, czasem śmieszne, innym razem smutne. W każdym razie wyszła z tego całkiem spora lista porównująca nas urlopowiczów z nami podróżnikami. Poniżej garść spostrzeżeń, jeśli macie jakieś inne doświadczenia, koniecznie napiszcie w komentarzach:).

1.

W czasie dłuższego podróżowania tracisz rachubę czasu, nie wiesz, jaki jest dzień tygodnia, wszakże wszystkie są do siebie podobne:). Mówię Wam to jako zapalony kibic piłkarski – parę razy orientowałem się, że przegapiłem weekend i sprawdzałem wyniki mojego ulubionego zespołu ze sporym opóźnieniem. W Polsce po czymś takim od razu poszedłbym do lekarza:). Na urlopie wszystko mieliśmy opracowane co do dnia, każda godzina była na wagę złota, z czasem zaczynaliśmy odliczać dni, jakie pozostały do końca wakacji. A na mecz zawsze znajdowałem jakąś knajpę!

Po czym poznasz, że nie jesteś na urlopie

2.

Kiedy jedziesz na urlop przez cały czas myślisz, czy oby na pewno wszystko zabrałeś z domu: ubrania, kosmetyki, leki, elektronika… W czasie dłuższej podróży myślisz trochę inaczej: co by tu dziś wyrzucić:)? Jeśli już poczujesz nieodpartą pokusę sprawdzenia, czy wszystko wziąłeś, ograniczysz się do kaski i paszportu – bez reszty jakoś przeżyjesz, może nawet się ucieszysz, jeśli czegoś nie znajdziesz!

3.

Z powyższym związane jest też parę innych faktów. W czasie dłuższej podróży Twoja kosmetyczka ogranicza się do mydła i dezodorantu (najlepiej unisex), czasem dojdzie do tego szampon. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale naprawdę tak jest, nawet w przypadku pań! Zresztą, jak wyjeżdżaliśmy to nasza kosmetyczka była trochę cięższa (no bo jak to: tylko z mydłem?), ale metodą prób i błędów zostało tylko to co potrzebne:).

Po czym poznasz, że nie jesteś na urlopie

4.

Na urlop zabierasz ze sobą duuuużo ciuchów – wszakże chcesz ładnie wyglądać na sweet fociach na FB. W czasie podróży zawsze prezentujesz się w tym samym komplecie. Ubrania, jak to ubrania, z czasem nie wyglądają najładniej, dochodzi do tego styl backpackersa – buty trekkingowe do wszystkiego (nawet na imprezę sylwestrową!!!) i już wiesz, dlaczego Ci normalni urlopowicze nie za bardzo chcą z Tobą rozmawiać:).

5.

W czasie podróży skorzystasz z wielu usług, o których nie myślisz w trakcie urlopu. Pierwszy przykład z brzegu: fryzjer. Większość z nas załatwia to przed urlopem, wszakże trzeba ładnie wyglądać. W trakcie długiej podróży widzisz jakiś niewielki przytułek z panem i nożycami, siadasz, zamykasz oczy i modlisz się… Najładniej ostrzygli nas w Cha-am w Tajlandii, najgorzej chyba w Santiago de Chile. Fajnego fryzjera mieliśmy też w Indonezji: najpierw ogolił mnie, następnego dnia musiałem wrócić z reklamacją. Przy tej okazji Basia przycięła sobie włosy (za dużego wyboru nie było…), niestety, ona także następnego dnia wracała z reklamacją:). Co ciekawe, pomimo bariery językowej bez problemu udało się poprawić co trzeba, fryzjer chyba nawet się ucieszył, że ponownie nas widzi:). Inną usługą, z której strach korzystać w czasie urlopu, jest serwis komputerowy. Nam w czasie podróży spalił się laptop, ze zdjęciami, filmikami, etc. Znaleźliśmy serwis, oczywiście nikt nie mówi po angielsku. Na szczęście mieli wifi, więc rozmowa odbyła się przy pomocy google.translate.com:). Komputer naprawiono, czas oczekiwania: 1 tydzień.

Po czym poznasz, że nie jesteś na urlopie

6.

Oszczędność. Pewnie słyszeliście niejedną legendę o tym, jak bardzo oszczędni potrafią być backpackersi. 3km z dworca do hotelu – hmmm, chyba jednak pójdziemy pieszo. 45 min spacerem to wcale nie jest aż tak dużo! Samolot za 400 PLN czy łódź za 75 PLN? Pomimo perspektywy spędzenia 43 godzin na pokładzie wybierasz łódź!

7.

Jedzenie. W czasie krótkich urlopów zawsze szukaliśmy lokalnych potraw, by spróbować czegoś nowego. W trakcie dłuższych wypraw priorytety trochę się zmieniają. Poszukujesz pizzy, hamburgera, czegokolwiek, co przypomina domowe jedzonko, za którym baaaardzo tęsknisz… W szczytowych momentach zaczyna Ci się śnić chleb z pasztetem, kotlet schabowy czy też bigos. Po powrocie do Polski rzucasz się na jedzenie i odchorowujesz!

Po czym poznasz, że nie jesteś na urlopiePo czym poznasz, że nie jesteś na urlopie

8.

W trakcie urlopów nie szukaliśmy gorączkowo miejsc z dobrym wi-fi tylko po to, żeby porozmawiać z najbliższymi. Im dłużej podróżujesz tym bardziej tęsknisz, a to że będziesz mógł się zdzwonić na Skype w ciągu nadchodzącego tygodnia czy dwóch nie jest wcale takie oczywiste.

Po czym poznasz, że nie jesteś na urlopie

9.

– Kochanie, za ile wychodzimy?

– Za 15 mega…

Typowa rozmowa przed wyjściem na kolację, czytaj: ile jeszcze zostało do wrzucenia na chmurę. Pamiętamy te sceny, kiedy dojeżdżasz do hotelu i beztrosko rzucasz się na łóżko. Taaaaak, tak właśnie być powinno… W czasie podróży dookoła świata potrzebne jest trochę więcej dyscypliny! Masz tylko 1 kontakt, a trzeba naładować 2 aparaty (=4 baterie), iPada, laptopa, komórki, akumulator. A jak już przykładowo zaczynasz ładować komputer, dlaczego nie połączyć tego ze zgrywaniem zdjęć na chmurę? Najzabawniej jest zazwyczaj w pokojach wieloosobowych: takich jak Ty jest tam wielu, potykasz się więc o laptopy na podłodze, poszukujesz kontaktów na stołówce, recepcji, nawet w łazience. Wszakże następnego dnia wybierasz się na kilkudniowy trekking bez dostępu do elektryczności.

10.

Na koniec coś co jest w stanie zrekompensować chyba każde trudy długiego podróżowania. Pamiętamy takie urlopy, które przetrwaliśmy dzięki antybiotykom (wszakże nie chcesz przeleżeć w łóżku połowy swojego wyjazdu!) i jakoś daliśmy radę. W trakcie długiej podróży nie martwi Cię tak bardzo chorowanie: owszem smutno Ci kiedy trzeba odwołać zarezerwowany z półrocznym wyprzedzeniem trekking na Machu Picchu, ale wiesz, że w ciągu kolejnych kilku miesięcy jakoś to sobie zrekompensujesz:).

  • Pingback: InsPiMacje 3/2015 - TroPiMy()

  • Lisy w drodze

    Uśmiechałam się czytając ten wpis:). To wszystko prawda. 5. – dzięki wizji fryzjera z Peru mój mąż przestał strzyc się na irokeza, tylko na łyso:) a w Kolumbii na głowie miałam „starą babę”:). 8 – zauważyłam ogromną różnicę w postępie technologicznym, internetowym, itd. pomiędzy wyjazdem z 2009 (szukałam kafejek internetowych, by skontaktować się z bliskimi lub budek telefonicznych), 2014 – internet był wszędzie i zbyt częste rozmowy na Skype spowodowały, że nie czuliśmy byśmy byli gdzieś na końcu świata (to na minus, bo nie zdążyliśmy nawet zatęsknić).

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Dzięki! My z kolei spotkaliśmy osobę, która pojechała w dłuższą podróż kilkadziesiąt lat temu – przez parę miesięcy nie miała żadnego kontaktu z najbliższymi – to dopiero musiało być ciężkie, szczególnie dla rodziny. Pozdrawiamy:-)!

  • http://evitravel.pl Evi

    Dobre! Uśmiechnęłam się kilkakrotnie czytając Wasz wpis, bo mnie podczas dłuższych wyjazdów zdarzało się mieć dokładnie te same spostrzeżenia :) Dobrze, że nie jestem jedyna 😛 I nigdy nie miałam lepszej fryzury niż dzięki fryzjerce w Bangkoku, z którą przyszło nam porozumiewać się na migi (bo ani ja w jej języku nie gadałam, ani ona w moim). A wyszło pięknie!

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Nas też najlepiej ostrzygli w Tajlandii, może coś w tym jest;-).

  • http://boliviainmyeyes.wordpress.com/ Bolivia ‚In My Eyes’

    Wszystko sie zgadza, choc ja nawet na zwykle urlopy zawsze zabieram ten sam zestaw ubran, dzieki czemu na wszystkich zdjeciach wygladam tak samo. Ba! Nawet na zdjeciach z roznych lat;) A co do fryzjerow to tych dobrych naprawde jest trudno znalezc, nawet jak sie juz gdzies zadomowi;)

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      U nas różnie to bywa, czasem jak jedziemy na bardziej stacjonarne wakacje, to potrafimy „zaszaleć” z bagażem i później sami się z siebie śmiejemy;-). A z fryzjerami w Polsce nigdy nie mieliśmy problemów, teraz nawet mamy salon w naszym bloku: super jakość za rozsądną cenę:-). Pozdrawiamy!

  • http://zamiedzaidalej.blogspot.com Szymon Król/Za miedzą i dalej

    ja (jeszcze!) w długą podróż nie pojechałem. Za parę lat pewno sobie to zrekompensuję 😀

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Trzymamy kciuki:-).

  • Moja Australia

    Dobry wpis. Ja mam swoje ulubione i sprawdzone ciuchy, ktore zawsze ze soba zabieram. Sa na luzie i tez jak trzeba na elegancko 😛

    • http://www.ponioslonas.pl/ Michał Świderski

      Nasze może aż tak eleganckie nie były, ale na Sylwestrze w Queenstown nie odstawaliśmy od reszty;-).