Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży!

Pierwotnie chciałam zrobić ranking, ale bardzo szybko się zorientowałam, że nie dam rady. To trochę tak jakbym miała porównać jabłko do gruszki – można, ale trochę bez sensu. Zamiast tego, zapraszam Was na wirtualną podróż, w miarę chronologiczną, po miejscach, gdzie straciliśmy głowy, serca, a czasami obie rzeczy dla… zwierząt.

Parszywe ryje

Przyznajemy, że jak zobaczyliśmy lamy po raz pierwszy, to z nie lada determinacją uganialiśmy się za nimi po ruinach Machu Picchu. Jak widać na załączonych zdjęciach: z sukcesem. Po bliższym zapoznaniu się stwierdziliśmy jednak, że nie należą do najpiękniejszych zwierząt, jakie spotkaliśmy na swojej drodze. Tak za nimi ganialiśmy na początku, że jak po kilku miesiącach zobaczyliśmy je ponownie, to wyglądało to mniej więcej tak: aaa, lamy… Wpływ na to miał też fakt, że w Peru i Boliwii gdzie nie spojrzysz to widzisz: swetry w lamy, koce w lamy, dywany w lamy, także biżuteria i wiele innych gadżetów ma kształt lamy.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Słodziaki

Jak inaczej mielibyśmy opisać te przepiękne zwierzaki. Nie dość że są śliczne, kształtne, mają w sobie tyle spokoju, gracji i finezji, to do tego są RÓŻOWE! Przyjemności z obserwacji tych cudownych ptaków w ich naturalnym środowisku zaznaliśmy przeprawiając się przez Salar de Uyuini w Boliwii. Brodzące w lagunach o różnych kolorach, na tle pustynnych krajobrazów były idealnym dopełnieniem dzieła natury.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Pierwszy zwierzyniec

Kiedy dotarliśmy do Iguazu uświadomiliśmy sobie, że oto po raz pierwszy w życiu będziemy w najprawdziwszej dżungli. A jak dżungla to i zwierzęta. Nie spodziewaliśmy się fajerwerków, ponieważ byliśmy na terenie Parku Narodowego Iguazu, który odwiedzają dziennie miliony turystów, aby zobaczyć cud natury, jakim są Wodospady Iguazu. W efekcie wizyta w parku przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Wystarczyło wyruszyć do parku bardzo wcześnie rano i przejść się jedną z mniej uczęszczanych ścieżek. Wszakże zwierzaki są aktywniejsze o poranku, zanim leniwie zalegną w cieniu, kiedy już zacznie być gorąco. Pamiętam, że zarośla na około ścieżki co chwilę się poruszały. Jak mieliśmy (a czasami mieliśmy) szczęście wyłaniał się z nich jakiś jaszczur lub małpka. Na około nas latały przepiękne motyle, nad głowami tukany. Nasz pierwszy dziki zwierzyniec!

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Boom! Wieloryb pod łódką

Dosłownie! Półwysep Valdes na zawsze pozostanie w naszej pamięci za sprawą trójki zwierzaków: słoń morski południowy, pingwin magellański i waleń południowy. Ale tak naprawdę w rejonie Półwyspu Valdes widzieliśmy ich o wiele więcej, wszystkie w ich naturalnym środowisku. W niektórych miejscach, jak np. w Isla Escondida, mieliśmy je tylko dla siebie. Inne odwiedziliśmy w większym gronie, ale z solidną dawką wrażeń, kiedy obok naszej łódki młody wieloryb (kilkunastotonowy) postanowił trochę się pobawić, zahaczając przy okazji o łódź. Zresztą zobaczcie sami.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Jak wolne ptaki

Ale nie o ptakach tym razem, ale o koniach zamieszkujących Wyspę Wielkanocną. Jest ich podobno pół na pół: tych udomowionych i tych dzikich. Ale wszystkie żyją tak samo, zupełnie wolne. Jak je rozróżnić? Te które mają właściciela będą mieć na ciele wypalone znamię. W okresie suszy, kiedy na wyspie zaczyna brakować wody, przeżywają tylko najsilniejsze osobniki, a słabsze padają gdzieś przy drodze i zostaje po nich tylko szkielet. Podobnie jak flamingi dopełniają krajobraz Boliwii, konie na Wyspie Wielkanocnej sprawiają, że widoki są jeszcze bardziej wyjątkowe.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Kiwi i spółka

Niestety, z bólem serca musimy napisać, że nie było nam dane zobaczyć kiwi w naturalnym środowisku. Nawet jak byśmy podjęli wyzwanie to byłoby naprawdę ciężko, bo są to zwierzaki aktywne przede wszystkim nocą. Widzieliśmy je za to w sanktuarium, gdzie ze zbieranych jaj wykluwają się młode ptaki i dopiero jak podrosną są ponownie wypuszczane na wolność. Dlaczego? Na wolności jaja i same kiwi, są narażone na ataki drapieżników. Kiwi dało też początek temu jak rodowici Nowozelandczycy siebie nazywają – „Kiwi”. Z ciekawostek: tak tam kochają tego zwierzaka, że jego podobizna widnieje na jednodolarowej monecie. Oprócz kiwi w Nowej Zelandii można podziwiać wiele innych gatunków ptaków, nie sposób na nie nie trafić!

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świataCiężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Kangur – odhaczone! 

Być w Australii i nie zobaczyć kangura to tak jakby nie być w Australii! Jako że w trakcie naszej podróży dookoła świata spędziliśmy tam 10 dni część tego czasu przeznaczyliśmy na zobaczenie kangurów. Słodziaki!

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Cudowne olbrzymy

I niesamowite łasuchy! Kiedy w okolicach Chiang Mai wyszliśmy na nasze pierwsze spotkanie ze słoniami, mieliśmy kieszenie wypchane kawałkami gałązek (ich smakołykami). Radośnie czekaliśmy, aż słonie do nas podejdą i zaczną grzecznie jeść swoje przysmaki. Nie do końca tak to działa. Łapczywie pożerają całe Twoje zasoby, a jak ich zabraknie to po Twoim ciele zaczyna wędrować trąba. Jak dziwnie to nie brzmi, tak było:-). Na zakończenie dnia wspólna kąpiel w błotku i miłość gotowa!

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Czy my na pewno jesteśmy w zoo?

Zawsze uważałam, że to najgorsze zło. Zmieniłam zdanie, kiedy odwiedziłam zoo w Singapurze. Spacerujesz dosłownie pośród zwierzaków. Król Lew epizod pierwszy, tylko na żywo! Jak jeszcze dodasz do tego fakt, że niektóre z tych gatunków zostały zepchnięte nad przepaść wyginięcia przez ludzką dewastację środowiska naturalnego, to okazuje się, że takie zoo jest (czasami w dosłownym znaczeniu) ich jedynym bezpiecznym domem. Dodatkowy duży plus dla singapurskiego zoo za uświadamianie. Niektóre tabliczki „edukacyjne” jeszcze przez długie tygodnie miałam w pamięci, bo np. przedstawiały zamrożonego tygrysa, który nie dojechał żywy do celu w czasie nielegalnego przemytu. Albo te jak niedźwiedziowi malajskiemu żywcem wykrajany jest woreczek żółciowy albo odcinane pazury, które służą za składniki ludowej medycyny chińskiej. Oto jakie świadectwo wystawia ludzkość.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Akwarium 

Możemy bez grzechu napisać, że pływaliśmy w akwarium, albo nawet w akwariach, bo w Indonezji w większości miejsc, kiedy wejdziesz do wody widoki masz taaakie:

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Brzydale

Cały świat przejechaliśmy, żeby się z nimi spotkać. Pomimo, że nie grzeszą urodą, warto było! Warany z Komodo, nazywane również smokami, można obserwować tylko w jednym miejscu na świecie. Ich ukąszenie to powolna śmierć. Mają w ślinie tyle toksyn, że są w stanie powalić o wiele większego od siebie bawoła. Ukąszone zwierze może konać nawet do kilku tygodni. Warany wtedy cierpliwie czekają, a jak już bawół padnie to zaczyna się uczta!

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Najbardziej „przerażające” zwierzę jakie widzieliśmy

Kiedy wyszedł nam na spotkanie w nocy to najpierw dostał od nas kamieniem, pokazał szczypce, a my już w tym czasie spierniczaliśmy gdzie pieprz rośnie. Wróciliśmy przerażeni z lokalsem, żeby nas uratował od tej wielkiej tarantuli! Tak zaprzyjaźniliśmy się z krabem palmowym. Codziennie wieczorem grzecznie mijaliśmy się na tej samej ścieżce. Zdjęcia nie zrobiliśmy, żeby się biedak lampy błyskowej nie przestraszył (aktywny był głównie nocą). Musicie nam na słowo uwierzyć, że wyglądał bardzo przerażająco, a dla poparcia łapcie zdjęcie z reddit.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Ponownie zwierzyniec

Makaki, tarsiery, kuskusy, dzioborożce. Nie wiem jak Wy, ale my wcześniej nie mieliśmy pojęcia o istnieniu takich cudownych zwierzaków, a w Parku Tangkoko mogliśmy je zobaczyć na żywo w ich naturalnym środowisku. Tutaj też zakończyliśmy naszą podróż, ponieważ po Tangkoko mieliśmy na liście tylko Dżakartę, z której wylatywaliśmy do Polski.

Ciężko nie stracić dla nich głowy w podróży dookoła świata

Po więcej zdjęć zwierzaków i nie tylko zapraszamy do odwiedzenia naszej galerii ze zdjęciami!

  • http://www.tropimy.com Magda

    Ten filmik z wielorybem jest ŚWIETNY! 😀 chyba umarłabym tam ze strachu, ale z drugiej strony strasznie chciałabym go zobaczyć z tak bliska! w ogóle obserwacje zwierząt w ich naturalnym środowisku są fantastyczne i nie równają się z żadnym zoo (no może poza tym w Singapurze, o którym słyszałam już wcześniej i wy też o nim piszecie).
    Pozdrawiam!

    • http://ponioslonas.pl Baśka

      Cześć:-) Dzięki wielkie! My też na tej wyprawie łodzią spełniliśmy jedno z naszych dużych marzeń, super było zobaczyć te piękne zwierzęta na żywo w ich naturalnym środowisku. Przy okazji jak masz ochotę zobaczyć inne nasze filmy zapraszamy do zakładki „video”:-) Pozdrawiamy