Podróżowanie za darmo: czy to fair?

Czy można podróżować za darmo? A czemu by nie! W czasie naszej podróży spotkaliśmy wiele osób, którym za zasługi w kategorii oszczędności można by postawić pomnik. Przykłady?

Pierwszy z brzegu: Holenderka jadąca rowerem przez Amerykę Południową. Drobna dziewczynka, z wielkim rowerem, na którym poza bagażem wiezie też namiot, kuchenkę, naczynia, itd. Śpi tam gdzie pozwolą, najczęściej na podwórzu jakiegoś lokalsa. Co ciekawe, nie tylko nie płaci za nocleg, ale też za jedzenie. W jaki sposób? To proste: na jej widok serce od razu mięknie i sam proponujesz jej kolację! Jak sama powiedziała, nigdy nikogo o nic nie prosi, natomiast nie zdarzyło jej się nie otrzymać pomocy.

Podróżowanie za darmo: czy to fair?

Innym przypadkiem była spotkana w Azji Niemka. Postanowiła żyć jak ludność lokalna, zboczyła więc z utartego szlaku, korzystała z gościnności ludzi śpiąc u nich w domach, jedząc razem z nimi, zasadniczo robiąc to co oni. Spotkaliśmy ją podróżującą razem z grupą innych osób. Wśród nich był Hindus, który pewnego dnia stwierdził: wykorzystuje tych ludzi! Wykorzystuje ich dobroć i gościnę, nie dając nic w zamian!

Podróżowanie za darmo: czy to fair?

Początkowo puściliśmy tę uwagę mimo uszu, ale z czasem zaczęliśmy zadawać sobie pytanie: czy przypadkiem nie miał racji?

Kiedy słyszymy słowo backpackers od razu myślimy o osobie rozsądnie gospodarującej swoim budżetem. Wiadomo, nie każdego stać na spanie w pięciogwiazdkowych hotelach. Na ogół jednak mamy trochę kasy, a na pewno więcej niż prości ludzie żyjący gdzieś tam na prowincji Indonezji. Czy zatem skorzystanie z ich gościny jest grzechem? Czy można z niej skorzystać jedną, dwie noce, a może cały miesiąc? Wszakże jak ktoś zaprosi Cię do siebie, po paru dniach nie powie „słuchaj, musisz już iść” albo „nie mam kasy Cię utrzymywać, od dziś musisz partycypować w kosztach”. Gdzie leży ta cieniutka granica między korzystaniem z gościny a wykorzystywaniem? Czy balansowanie na krawędzi narzucania się prostym ludziom (wszakże gdzieś spać musisz!), byle nie zapłacić za nocleg, to szukanie autentycznych doświadczeń, czy może zwykłe wyrachowanie człowieka Zachodu?

Podróżowanie za darmo: czy to fair?

Tak naprawdę na koniec dnia stwierdziliśmy, że nasz kolega z Indii miał rację. Powiem więcej, podróżując odpowiedzialnie nie tylko nie powinniśmy wykorzystywać dobroci prostych ludzi, ale też dawać coś od siebie. Nie mówię tu tylko o zapłaceniu za nocleg czy bilet wstępu, ale może nawet o czymś więcej: zaangażować się w jakiś projekt, kupić zeszyty i długopisy dla dzieciaków, pouczyć ich angielskiego.

Podróżowanie za darmo: czy to fair?

Tymczasem często jest odwrotnie. Backpackersi nie tylko nauczyli się korzystać z dobroci ludzi, ale też wszelkimi możliwymi sposobami starają się unikać płacenia za różne rzeczy. Najśmieszniejsze są tłumaczenia, że pieniądze nie idą do lokalnej społeczności, ale do rządu. Nawet jeśli jest to prawda, to na stwierdzenie, że tę samą społeczność mogą wspomóc sami z siebie, reagują zmieszaniem. Bo dużo łatwiej najeść się za darmo, niż zaprzątać sobie głowę troską o ludzi, którym żyje się dużo gorzej niż nam.