Tasmańskie wspomnienia: dzień 2

Musimy przyznać, że nieźle zaplanowaliśmy sobie ten trekking. Mistrzostwo planu polega na tym, że w chatce Whariwharangi zarezerwowaliśmy dwie zamiast jednej nocy:) Efekt – jeden cały dzień mogliśmy spędzić wylegując się na plaży:). Alternatywnie mogliśmy zrobić sobie spacer na Gibbs Hill, ale przy niebie bez ani jednej chmurki nie zrobiliśmy Czytaj dalej →

Tasmańskie wspomnienia: dzień 1

Baśka: I jak? Michał: Będzie padać:( Baśka: O fuck!!! Ale cały tydzień, na pewno dobrze sprawdzasz? Michał: Niestety tak… W Patagonii sprawdzanie pogody nie miało sensu. Tam po prostu szliśmy na szlak i byliśmy wdzięczni za słońce lub mieliśmy kolejny dzień z cyklu „damy radę”:). Inaczej sprawy wyglądają, kiedy jesteś Czytaj dalej →