Skok ze 134 metrów. Nevis Bungy w Nowej Zelandii

Miałam za sobą 3 nieprzespane noce. Dłonie tak mi się pociły, że wszystko mi się z nich wyślizgiwało. Nie pamiętam, żebym czerpała jakąkolwiek radość z jedzenia. Spacer po otaczających Queenstown wzgórzach i odwiedzenie Fiordlandu pamiętam jak przez mgłę. Przeklinałam samą siebie. Wiedziałam, że towarzyszący mi stres sama sobie zafundowałam. Tak Czytaj dalej →