Dzienniki boliwijskie I. Granica

Nasz ostatni przystanek w Peru to Puno. Po zwiedzeniu miasteczka złapaliśmy autobus do Capacabany, położonej nad jeziorem Titicaca, ale już po stronie boliwijskiej. Ogarnięcie przejazdu to przysłowiowa bułka z masłem: zrobiliśmy rundkę po firmach w Puno i porównaliśmy ceny. W zależności od umiejętności negocjacyjnych płacisz 20 lub 25 soli na Czytaj dalej →

Leniwe popołudnie w Puno

„Możecie pojechać do Puno. Stamtąd można zrobić sobie wycieczkę na wyspy na Jeziorze Titicaca. Tylko tak maksymalnie 1-2 dni. Te wyspy to mega komercha. Fajnie zobaczyć i tyle.” Z takimi opiniami spotkaliśmy się przed podróżą do Puno. Nie sposób się nie zgodzić, wyspy to turbo komercha, ale samo Puno urzekło Czytaj dalej →

Czego dowiedzieliśmy się o Inkach

Mimo iż Państwo Inków przestało istnieć kilkaset lat temu, osiągnięcia tej cywilizacji inspirują po dziś dzień. Odwiedzając liczne ruiny, jakie po nich zostały, dowiedzieliśmy się kilku ciekawostek, którymi chcielibyśmy się z Wami podzielić. Małżeństwo W kulturze Inków bardzo ważną rolę odgrywała troska o potomstwo. Jak już bierzesz ślub, to na Czytaj dalej →

Klasztor i kondory czyli Arequipa i Colca

Pobyt w Arequipie miał być dla nas pierwszym odpoczynkiem. Zgodnie z planem, pierwsze 4 noce naszej podróży mieliśmy spać w ramach couchsurfingu (nigdy nie wiesz, na co trafisz, więc czasami trudno mówić o odpoczynku), następna w nocnym autobusie i dopiero w Arequipie mieliśmy po raz pierwszy spać w hostelu. Specjalnie Czytaj dalej →

Lekcja hotelarstwa z José

Jak zapewne wiecie, pobyt w Arequipie skończył się chorobą Baśki. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Dzięki chorobie przestaliśmy zwiedzać, a zaczęliśmy podróżować i poznawać lokalną kulturę. A wszystko dzięki naszemu hostelowi (La Posada del Kuraka) i jego właścicielowi José. *** José nie jest zwykłym Czytaj dalej →

Prawie wzięliśmy rozwód… z liniami lotniczymi LAN

Zaczęło się słodko i romantycznie Nasz pierwszy kontakt z liniami LAN i od początku same pozytywne doświadczenia. Lecieliśmy z Madrytu do Limy, więc około 13 godzin w drodze. Podróż minęła naprawdę miło, całkiem niezłe jedzenie. Do obiadu sałatka ze świeżych warzyw (Baśka szczęśliwa), do śniadania świeże owoce, sporo miejsca na Czytaj dalej →